Marka premium nie może pozwolić sobie na wizytówkę, która wygląda jak amatorski projekt sprzed dekady. Zobacz, jak dopasowałem wizerunek w sieci do osiągów na torze, tworząc maszynę do generowania zapisów.
Silniki Rotax to legenda i synonim niezawodności. Niestety, poprzednia strona polskiego oddziału została daleko w tyle. Była przestarzała, sypała błędami i zamiast przyciągać młode talenty na tor, skutecznie je odstraszała. Wyzwanie było jasne: strona musiała przestać być hamulcem wizerunkowym i zacząć działać tak szybko i precyzyjnie, jak sprzęt, który promuje.
Wjechałem z projektem bez kompromisów wizualnych. Dostosowałem design do agresywnej, sportowej stylistyki marki. Technologicznie oparłem całość o WordPress z dedykowanymi widokami, co pozwala klientowi na banalnie prostą edycję treści bez dzwonienia do programisty. Wdrożyłem pełną responsywność oraz integrację z YouTube w sekcji „ABC Kartingu”, co stworzyło multimedialne centrum wiedzy dla kierowców.
Maszyna ruszyła z kopyta. Nowa witryna zanotowała skokowy wzrost ruchu, ale co ważniejsze – przełożyło się to na wyraźny wzrost zapisów na testy Rotax. Świadomość marki w polskim internecie wreszcie odpowiada jej statusowi na świecie. To nie był projekt typu „zrób i zapomnij”. Cały czas trzymam rękę na pulsie, zapewniając wsparcie techniczne, bo w tym biznesie awaria nie wchodzi w grę.